• Wpisów:357
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:30
  • Licznik odwiedzin:60 190 / 3593 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mały jogurt naturalny
6 łyżek majonezu
3 ząbki czosnku
Sól ziołowa
Szczypta koperku
Sos czosnkowy z kotlet.tv rządzi!
Niebo w gębie!
Żegnajcie sosy z marketów!
Ale się najadłam...
 

 
Lubimy z D. patrzeć na samoloty. Co prawda wystarczy że wyjdziemy na balkon (gdzieś za górami i za lasami ale na przeciwko mamy pas startowy) ale czasami lubimy sobie popatrzeć na nie z bliska. W związku z tym, w zeszłym tygodniu kiedy byłam jeszcze okazem zdrowia, wybraliśmy się na Okęcie. Najbardziej oczekiwaliśmy lądowań od strony Decathlonu (samoloty lądują nad samą głową) jednak od tej strony niebo było strasznie zachmurzone i wszystkie samoloty lądowały daleko, od strony Żwirki i Wigury. Co nie zmienia faktu że naoglądaliśmy się startów
Oprócz tego, że była to po części randka, było to też dla mnie wyzwanie fotograficzne, nie mam bowiem lustrzanki która robi zdjęcie w momencie "pstryknięcia" ale hybrydę z ręcznie wysuwanym 30 - krotnym zoomem. Nie chciało mi się też bawić w zdjęcia sekwencyjne. Ale chyba nawet nieźle mi poszło
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis proszę potraktować z przymrużeniem oka.
Nie, leki "tak" na mnie nie działają.
Tak, to jedna z niewielu rozrywek jakie ostatnio mam. Obserwowanie co się dzieje za oknem.
Łuf łuf łuf!
Wyglądam przez okno. Misia stoi na trawniku i patrzy z pretensją na psa - swojego sąsiada.
I się wkurza. Przebiega przez trawnik, wskakuje na taras (spokojnie, jest po drugiej stronie barierki) i biegnie prosto na psa. Tułów wykręcony, kita napuszona, pazury wysunięte.
Khhhh, fuk fuk, phhhh!
Pies milknie i lekko spuszcza głowę. A Misia odchodzi.
Ja jej się nie dziwię. Dziewczyna chce sobie pobiegać na wolności a pies swoim szczekaniem ściąga na balkon właściciela/kę kotki i nawołują ją do domu.
Phi, donosiciel.
 

 
Poznajcie mój dotychczasowy obiekt zainteresowań. Bohaterka ma imię Misia i mieszka dwa piętra niżej. Odkąd właścicielka nie zakazała jej stanowczo wypadów na dwór, kicia opuszcza dom i zapuszcza się na balkony sąsiadów albo lata po trawie pod tarasami. Co prawda pogłaskać jej nie mogę bo jestem za wysoko ale i tak sprawia mi frajdę jak ją nawołuję i zerka na mnie zaciekawiona. Nie wspominając już o tym jak zabawnie poluje na ptaki i zaczepia psa z sąsiedniego balkonu który przegania ją głośnym szczekaniem a Ona i tak nic sobie z tego nie robi
Tak, jestem kociarą. Już od kilkunastu lat.
 

 
Uwielbiam kierownictwo z mojego sklepu
Przed chwilą zadzwoniłam powiedzieć że mnie nie będzie do wtorku i ani słowa nie było że mam jutro przyjść itd natomiast powiedziano mi "Zdrowiej i trzymaj się". Uwielbiam wyrozumiałość która w dzisiejszych czasach jest znikoma i zanika pod wpływem pieniądza.
 

 
Po słowach "... jest po to żeby wyżreć Pani te pęcherzyki które ma Pani w gardle" spodziewałam się hardcore'u. Tymczasem popijam sobie coś co smakuje jak woda z cytryną i nic nie boli
Uff.
 

 
Głupoty wypisywane na niektórych blogach wołają o pomstę do nieba. Chyba z chorobowych nudów zrobię porządki w obserwowanych.
 

 
Czekałam, czekałam i się doczekałam! Dostałam dzisiaj maila od właścicielki hodowli że kicia urodziła małe a co za tym idzie na początku września dołączy do nas przyjaciel na czterech łapkach Czekamy na fotki maluchów żebyśmy mogli zobaczyć co spłodzili rodzice chociaż już jesteśmy zdecydowani na rudego kocurka. A jeśli już mowa o rodzicach.
Mama:
Tata:
Zdjęcia zapożyczone ze strony hodowli.
Czyż nie są piękni? Ciekawe czy dzieciaki jak podrosną będą do nich podobne. Na świat przyszły dwie dziewczyny i pięciu chłopaków. My jeszcze przed ich narodzinami myśleliśmy że fajnie by było mieć rudego kotka a Pani z hodowli mówiła że jeśli urodzi się rude kocię to tylko chłopak i tak też się stało, rudych jest dwójka
Przejmowałam się jakby rodziła kobieta z mojej rodziny ale już jestem spokojna. A jeden z kociaków może być pewien że znajdzie kochający dom i będzie oczkiem w głowie
 

 
Jest takie miejsce w Warszawie które ja nazywam Świątynią Wzorów i Kolorów. Można znaleźć tam wszystko: biżuterię, buty, torebki, ciuchy, bieliznę. Możemy to wszystko kupić bardzo tanio u Koreańczyków lub po trochę wyższych cenach u Polaków. Każdy tam znajdzie coś dla siebie, nie ważne czy nosi rozmiar XS czy XL, czy szuka czegoś modnego albo czegoś co jest już passe. Jest to Centrum Hal Targowych Marywilska. Słyszałam już o tym centrum nie raz i pewnie bym tam nie wstąpiła gdybyśmy nie szukali z D. sofy do pokoju dziennego Tak, jest tam bowiem sklep meblowy i tam udaliśmy się pewnego dnia aby obejrzeć co mają w swoim asortymencie. Okazało się że sklep był zamknięty jednak dzięki tej wizycie i pozwiedzaniu hal postanowiłam że chcę tam przepuścić trochę pieniędzy urodzinowych.
Jednak zanim pokażę swoje łupy, chcę Was ostrzec przed kupowaniem butów u Koreańczyków. Nie wiem, może ja akurat miałam pecha do obydwu pawilonów ale obie pary butów które kupiłam (tenisówki do pracy i tenisówki od D. do chodzenia na co dzień) uległy zniszczeniu po jednym dniu noszenia W obydwu parach ten sam problem - wkładka oderwała się od podeszwy. O ile w pracy siedzę i ten fakt mi nie przeszkadza to buty drugie denerwują coraz bardziej bowiem wkładki z dnia na dzień bardziej się dewastują. W ogóle całe buty zaczynają się niszczyć. Chodzę w nich bo bardzo mi się podobają, po prostu jak zakładam buty, upycham wkładkę tak jak trzeba. Wiadomo, że jak mi się odklei podeszwa czy coś w tym stylu to je wywalę. Także ostrzegam Was przed kupowaniem tam butów. Podejrzewam że inne buty, powiedzmy szpilki na pewno też długo nie posłużą a i nie są dobrze wyprofilowane. Są piękne ale lepiej dołożyć pieniędzy i kupić solidniejsze buty. Oto owe bucisze:
Jeśli chodzi o zdobycze, na pierwszy ogień idzie bluzka którą mam od D. i mamy. Miałam ją na sobie na imprezie urodzinowej. Po prostu mnie urzekła.
Nabyłam też słodką piżamkę, basicowy top i beżowe szorty.
Wisienką na torcie jest morelowa mgiełka ze wstążką którą zawiązałam na kokardę. To mój najukochańszy ciuch w szafie. Nie miała jeszcze swojej premiery ponieważ pogoda jest teraz bardziej jesienna niż wiosenna ale może uda mi się ją założyć w przyszły weekend kiedy będziemy u rodziców D. o ile oczywiście będzie cieplej.
Na koniec info o Marywilskiej. Hale mieszczą się na Białołęce. Jest ich kilka i są połączone ze sobą ale wnętrze jest bardzo dobrze oznakowane także wszędzie idzie trafić. To jest strona www hal http://www.marywilska44.waw.pl/ Na biletach ZTM możemy trochę przyoszczędzić gdyż do centrum i z powrotem jeżdżą bezpłatne autobusy które bardzo często kursują. Są trzy linie: z Bemowa, Centrum i Chomiczówki. Rozkłady tutaj http://www.marywilska44.waw.pl/?article:1570
Udanych zakupów!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień uważam za udany.
Zrobiłam dobry obiadek a D. aż uszy się trzęsły Tortilla.
Ponadto udało mi się wreszcie wstąpić do H&M i kupić coś fajnego. Na celowniku miałam pastelowe cygaretki, top z guziczkami na dekolcie oraz awiatory. Niestety spodnie zostały w samych małych rozmiarach i myślałam że wyjdę z pustymi rękoma ale udało mi się wypatrzyć klasyczne rurki za przyzwoitą cenę i kiedy je przymierzyłam okazały się fantastyczne. Top upatrzony na stronie www odnalazłam cudem i po przymierzeniu również pokochałam.
Natomiast jeśli chodzi o te okulary http://www.hm.com/pl/product/00697?article=00697-A#article=00697-B to może na stronie wyglądają spoko ale w rzeczywistości są kiepskie. Wykonane tak jakby się miały zaraz rozlecieć a i farba która je pokrywa wydaje się krótkotrwała. Także z całym szacunkiem do mojej ulubionej firmy ale te okulary im się nie udały.
Na koniec piękny widok z naszego balkonu.
 

 
Wpis jest zaległy. Miałam go dodać w połowie maja jednak najpierw nie miałam chęci aby coś sklecić a później nie miałam czasu.
Urodziny miałam 9 maja. W majówkę wyprawiałam z tej okazji imprezę dla znajomych a w weekend po moim święcie organizowałam oficjalny obiad dla rodziców i przyszłych teściów. Nagotowałam się i napiekłam a konsekwencje przybyły w postaci dodatkowych kilogramów które udało mi się wcześniej zrzucić. Zdjęć z obu domowych eventów nie będę wrzucać gdyż ludzie mogli by nie być zadowoleni z tego faktu Żałuję strasznie że nie było S. no ale nic nie mogłam zrobić. Poza tym wszystko się udało, jedzenie ponoć było smaczne a alkohol przyjemnie uderzył do głowy i nikomu nie zaszkodził. Mam wymarzony team na wakacje ale wiem że to nie wypali...
No ale wracając do urodzin. Oprócz obecności osób dla mnie ważnych i oprócz szczerych życzeń dostałam też dużo prezentów. Rozbiję wszystko na kilka części gdyż trochę tego jest.
Zacznę od podarunków od rodziców oraz siostry i szwagra D. Już pisałam że tata D. handluje ciuchami. Spodziewałam się że dostanę coś z jego asortymentu. Do szafy powędrowały bluzki. Miętowy crop top (w komplecie była długa biała bokserka której nie sfotografowałam), bluzka oversize o niezidentyfikowanym kolorze oraz długa kamizelka na chłodne dni - prosta, a jedynymi ozdobami są guziki.
Jako bonus dostałam ramkę na zdjęcie. Przyszli teściowie doradzali abym wstawiła sobie moje zdjęcie z D. ale mojego mężczyznę mam na co dzień i stwierdziłam że lepsze będzie zdjęcie moich i jego rodziców, zrobione na imprezie. Muszę teraz tylko powlec swoje 4 litery do Rossmanna żeby wywołać zdjęcie w odpowiednim formacie bo ramka już czeka na swoim miejscu.
Od siostry i szwagra D. dostałam top wiązany na szyi, wysadzany sztrasami i do tego błyszczącą bransoletkę. Raczej nie będę nosić ich w tym samym czasie bo nie lubię przepychu ale bransoletka np. do do białego topu i dżinsów będzie wyglądać super.
D. 9 maja zabrał mnie do Que Huong na chińszczyznę. Byliśmy też w kinie na "Battleship" (polecam). Kupił mi tenisówki które bardzo mi się spodobały (będzie o nich we wpisie ostrzegawczym) i torebkę w której się zakochałam od pierwszego wejrzenia (Deichmann).
Od moich rodziców dostałam pieniążki. Część wydałam na Marywilskiej o czym też będzie wpis, część wydam w H&M na to co już upatrzyłam sobie na ich stronie a część wydałam na buty, które kupiłam w Deichmannie. Są bardzo wygodne. Stopa się w nich nie ślizga, paski nie uwierają bo są z materiału imitującego zamsz a do tego mają taki fason i kolor że pasują do wszystkich stylizacji.
Życzę Wam dobrego przyszłego tygodnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Administracja mogła uprzedzić że nie będzie wody.
Dobrze, że prania nie robiłam albo nie miałam szamponu na głowie...
 

 
Jak wczoraj wspominałam, dzisiaj był jeden z bardziej stresujących dni w moim życiu. Uwielbiam koty. Byłam z moją Kizią do samego końca jej żywota i tak ją kochałam że przymykałam oko na swoje uczulenie. Jednak gdybym miała wybierać znów między żywotem bez kota ale i bez alergii a między żywotem z kotem ale i z alergią, zdecydowałabym się na to pierwsze. Pojawił się jednak złoty środek. Wertowałam internet i znalazłam info że koty Syberyjskie są rasą najbardziej przyjazną alergikom. Człowieka nie uczula sierść lecz biało w ślinie kota pozostawione właśnie na futrze. Koty Syberyjskie posiadają prawie znikomą ilość tej substancji. Problem polegał na tym że o ile większość osób może posiadać tego kotka to zdarzają się przypadki kiedy w jego towarzystwie ktoś kicha, oczy mu łzawią czy pojawiają się nawet uczulenia skórne. Hodowlę wybraliśmy już jakiś czas temu. Właścicielka zgodziła się abym poprzebywała w towarzystwie jej kotów bo smutno by było kiedy kociaki by się narodziły, wybralibyśmy się aby powiedzieć którego chcemy i wystąpiłaby u mnie alergia. I tak oto w dniu dzisiejszym pojechaliśmy do hodowli. Najpierw moim oczom ukazał się piękny kocur a następnie trzy śliczne kotki. Wszystkie puchate, sierść latała w powietrzu. Pomyślałam sobie że głupia byłam bo mam na prawdę dużą alergię. Kicham kiedy powącham mocny dezodorant, kiedy poczuję skoszoną trawę a nawet kiedy wycieram kurze. No ale wzięłam się za głaskanie gromadki i nawet mama naszego przyszłego dzidziusia na czterech łapkach, pozwoliła abym wtuliła twarz w jej futerko. 5 minut, 10, 15 i ... nic! Absolutnie nic! Nie uczulają mnie! Jestem bardzo ale to bardzo szczęśliwa. Będę mogła zrealizować jedno ze swoich marzeń czyli znów mieć kotka.
Ostatnio nie miałam weny ale dzisiejszy outfit mi się udał więc poprosiłam D. aby zrobił mi zdjęcie. Marynarka jest cała w sierści ale wiecie jak mi tego brakowało?
Marynarka - H&M
Bluzka - Od taty D.
Tregginsy - Moodo
Torebka - Prezent urodzinowy od D. - Deichmann
Tenisówki - Marywilska
  • awatar amnezja69: super torebka !
  • awatar Panna A: @Fashion Girl: Dziękuję za komplement! Jak tylko się narodzą i wybierzemy go/ją albo on/ona nas to na pewno wstawię fotkę :)
  • awatar Fashion Girl: bardzo fajnie ze mozeszz miec znów kotka :) wstaw zdjecia :) slicznie wygladasz
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Neonowa pomarańcza nabyta wczoraj na Marywilskiej. Szkoda tylko że babka sprzedała mi stary lub wcześniej wystawiany na słońce lakier bo kiedy malowałam nim paznokcie to robiły się smugi a jak już lakier wysechł to utworzyły się grudki co widać na załączonym obrazku.
Ps. Kocham suchy szampon z Rossmanna. Wreszcie go dzisiaj normalnie użyłam i mam super odświeżoną grzywkę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Świat żużla stracił wczoraj jednego z lepszych i najsympatyczniejszych zawodników - Lee Richardsona. Jestem nadal w szoku. Facet miał 33 lata. Zostawił żonę i trójkę dzieci. Kiedy zaczynałam się interesować czarnym sportem, zaczynał we Włókniarzu a kiedy moje życie się zmieniło, on zmienił drużynę ale przez 5 lat miałam okazję patrzeć jak walczy i szczerze się uśmiecha do kibiców po wygranej. Upadek, twarda banda, kilka sekund.
Panie świeć nad jego duszą.
A Gorzowianie niech się wstydzą za swoich kibiców którzy na to miano nie zasługują.
Kto widział upadek, widział że Lee nie popełnił błędu tylko wpadł w dziurę w torze co spowodowało że zarzuciło motorem. Nieodpowiednie przygotowanie toru kosztowało człowieka życie.
Ile zawodników musi jeszcze zginąć lub zranić się przez twardą bandę żeby wszystkie były dmuchane?
 

 
Super ludzie, żurawinowa wódka, dobre jedzonko i ... kalambury Impreza się udała! Prezenty też oryginalne Szkoda tylko że M. zmył się w nocy a dzisiaj A. z M. musieli tak szybko jechać w rodzinne strony.
Skróciłam grzywkę i zafarbowałam włosy. Wyglądam jak moja mama za młodu
Jutro słodkiego lenistwa ciąg dalszy plus zakupy i wypad do kina.
 

 
Nie wiem co się dzieje.
Mój facet codziennie chodzi o godzinę wcześniej do pracy (nadgodziny).
Zamiast o 16 wychodzić z biura to zawsze coś tam jeszcze robi i wychodzi te kilkanaście, kilkadziesiąt minut później.
W soboty też pracuje (nadgodziny).
Po pracy siada do laptopa i się uczy.
W dni wolne też.
I tak oto spędza więcej czasu z komputerem niż ze mną o ile można to tak nazwać bo jest obok ale mało się odzywa.
Można być uzależnionym od nauki?
...
Wygrałam bilety do kina. Cieszyłabym się gdyby nie to że D. powiedział "No ale miałem w planach się pouczyć"... No i do tego leje cały czas.
  • awatar Pani-Bożenek: @Panna A: :-)
  • awatar Panna A: Zawsze lepiej go dopingować do nauki niż do przejścia kolejnego poziomu w grze. Poszliśmy do tego kina i chyba nie było mu tak źle.
  • awatar Pani-Bożenek: Może taki etap życia... Faceci jak sobie coś wmówią, to nie przegadasz. Pozostaje Ci tylko go dopingować, a z kinem? Powiedz, że mała przerwa i rozrywka mu nie zaszkodzi, zmotywuje bardziej i odświeży umysł.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No jak mogłam odmówić limonce (215) i kolorowi jeansów (220)?
Dziękuję ;*
A Wam życzę udanego weekendu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziś urodziny mojego mężczyzny Do 9 maja jest ode mnie 3 lata starszy Prezenty kupiłam Mu tydzień temu i wtedy też D. je rozpakował. Dobrze że miałam wtedy pieniądze z wypłaty bo jaka to przyjemność kupować coś komuś za jego pieniądze? Tak więc mój facet stał się właścicielem:
T-shirtu z Cropp'a z Garfieled'em (na plecach jest tylna część outfitu Garfielda)
Czwartej - ostatniej części sagi fantasy którą czyta
Słuchawek bezprzewodowych z radiem
Dzisiaj przyjeżdżam po Niego do biura i idziemy gdzieś coś zjeść, najprawdopodobniej na kebab którym kusili Go codziennie koledzy z pracy.
Zanim zrobię się na bóstwo i wyjdę z domu, muszę wysprzątać mieszkanie bo później nie będzie na to czasu gdyż czeka mnie pakowanie i wyjazd na weekend w rodzinne strony.
Oj coś czuję że będzie pijaństwo W końcu był dzień kobiet, D. ma urodziny a i tata będzie obchodził imieniny.
 

 
Kiedy tylko pojawiły się pierwsze mocne słoneczne promienie pomyślałam od razu o kremie z filtrem co wiem że jest złe, bo krem z filtrem powinno się eksploatować przez cały rok. Zachciało mi się też czegoś nie tyle kryjącego ale czegoś co wyrównałoby kolor mojej cery. Tak oto sięgnęłam po Matt Beauty. Dzisiaj pierwszy raz użyję. Mam nadzieję, że nie okaże się takim bublem jak używany przeze mnie kiedyś w LO krem z Nivea Visage Young.
 

 
Wpis będzie chaotyczny.
Nie pisałam nic o dniu kobiet. Obchodziłam go z moim D. dzień wcześniej bo mieliśmy do wykorzystania groupon na kebaba i założyliśmy, że w święto popołudniu będą tam tłumy. Po jedzeniu poszliśmy na przystanek i kiedy czekaliśmy na autobus, zerknęłam na witrynę sklepową gdzie ujrzałam mnóstwo ślicznych pierdółek i kurczaka ze zdjęcia poniżej no i zawitaliśmy do tego sklepu. Sklep nazywa się Tiger - www.tigershops.pl i nazwałabym go bardziej bajerancką i tańszą wersją Ikei gdyż jest to szwedzki sklep. Jest tam wszystko. Kosmetyki, akcesoria do domu i biura, zabawki, gadżety. I jest tanio. Kurczak o którym była mowa, jest skarbonką.
Możecie się śmiać ale skarbonka to jest dobry patent. Wrzucamy tam coś od czasu do czasu i mamy później bonusową kasę. Kiedyś uzbierałam tak na aparat cyfrowy a teraz będę zbierać na zachcianki ciuchowe albo rozrywkowy weekend dla mnie i D.
Na dzień kobiet oprócz kurczaka mój mężczyzna kupił mi jeszcze wściekłoróżowy lakier do paznokci i już nie na prezent kupiłam polerkę do paznokci.
Jeśli chodzi o dzień wczorajszy to wieczorem odebraliśmy na poczcie paczkę z alledrogeria.pl Listonosz był u mnie z rana a ja spałam Teraz mam basicowy zestaw do makijażu. Przepraszam za beznadziejne zdjęcie ale robiłam je w kiepskich warunkach telefonem a i tak jeszcze wszystko wyzoomuję
Dzisiaj przejdę się do Rossmanna po antyperspiranty i jakiś krem tonujący/matujący z Nivea. Na wiosnę bowiem chcę znów używać kremu na dzień z filtrem. Miałam chęć zapolować na pseudo bb cream z Garniera ale po przeczytaniu wielu negatywnych opinii odechciało mi się.
Btw. zaczynam się o siebie martwić.
Pogorszył mi się wzrok to po pierwsze.
Po drugie wypadają mi włosy, jestem strasznie rozleniwiona i osłabiona a także senna i boję się, że znów mam słabe wyniki krwi. Niestety póki nie mam pracy i ubezpieczenia, nie zrobię sobie badań.
  • awatar Panna A: @eze: No to dobrze że się już pogodziliście ;) @bozencia20: Żeby się ubezpieczyć na bezrobociu musiałabym się zarejestrować w urzędzie pracy a zarejestrować się nie mogę bo nie mam tu zameldowania i nie ma szans abym je miała dopóki nie będziemy na swoim. Na pewno szybciej znajdę robotę. Nie wiem, może jest tak jak mówisz że tak mnie zima osłabiła...
  • awatar Pani-Bożenek: Czemu się na bezrobociu nie ubezpieczysz? A to może po prostu, że zimy masz dość i osłabiony organizm.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Już jakiś czas temu wspominałam że udałam się na podbój lumpków na Marszałkowskiej w poszukiwaniu pięknej marynarki. Wycieczki do centrum miałam dwie ponieważ pierwszego dnia się rozpadało. Drugiego dnia absolutnie żadna marynara nie powaliła mnie na kolana. A to za duże a to czarne bez ciekawej podszewki a to fason brzydki. No ale buszowałam, szłam i szłam i doszłam do H&M. Tak zamiast 3 ciuszków, kupiłam jedną solidnie wykonaną marynarkę. Dopiero wczoraj zrzuciłam zdjęcia więc teraz ją pokazuję. Kolor piaskowy, łososiowa podszewka w białe paseczki, dwurzędowa z marynarskimi guzikami (także przy rękawach). Od razu mi się spodobała lecz i tak przejrzałam cały sklep co by się upewnić czy nie ma nic lepszego. Nie obeszło się bez problemów, otóż mój rozmiar był ostatni i miał pozaciągane nitki w okolicach szyi więc musiałam jeszcze lecieć do Złotych żeby ją wymienić. Dobrze że Złote były blisko bo w sumie łaziłam po mieście 5 godzin i nogi mi odpadały.
  • awatar what the hell!!: świetny blog! ; > zapraszam do mnie, jeśli ci się spodoba dodaj do obserwowanych :*
  • awatar KimB: Śliczne guziki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›