• Wpisów:357
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:30
  • Licznik odwiedzin:59 998 / 3566 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Postanowiłam:
- uraczyć swoje włosy linią do włosów suchych a nie tylko samą odżywką plus szampon dodający objętości,
- zmienić tusz do rzęs bo Super Shock po pewnym czasie swoją rolę przestał pełnić,
- zacząć używać szminki a nie tylko pomadki i błyszczyka,
- wymienić eyeliner (jeśli jeszcze nie wspominałam o "pisaku" to muszę to koniecznie zrobić aby Was przestrzec),
- oraz zamiast cienia do brwi, zacząć używać kredki.
Co widać na załączonych obrazkach. Efekty później.
 

 
Czekam na normalne akcesoria do wizażu z www.alledrogeria.pl Wreszcie będę mogła odstawić zwykłe aplikatory i kiepskie cienie z paletki H&M. Paczko, przybywaj! Btw. na ich stronie można nabyć Tangle Teezer
Pogoda wiosenna próbowała już wygryźć tę zimową i w głowie mi zaświtało "A może znowu blond?" Gdyby to było takie proste. Rozjaśniaczem już nigdy włosów nie potraktuję a przejście na blond wymagałoby kilkukrotnego farbowania z fazą koloru rudego. I tak sobie pomyślałam że zostanę chyba przy ciemnych kolorach. Niektórzy mnie w blondzie widzieli. Jak wyglądam w ciemnych włosach?
 

 
Zabawa moimi ukochanym zoomem.
Miłego weekendu
  • awatar Panna A: @bozencia20: Tak, Warszawa :) Pałac Kultury z mojego balkonu :) @Street Fashion: Dziękuję :) Powodzenia na blogspocie ;)
  • awatar Street Fashion: Zapraszam na nowego bloga: http://ulicamody.blogspot.com/ Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet :) Pozdrawiam :)
  • awatar Pani-Bożenek: Drugi raz to zdjęcie oglądam. To Warszawa?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Obudziłam się dziś przed 8 a dosłownie kilka minut po 8 przyszedł kurier.
Bardzo zdezelowane pudełko zapowiadało że i buty będą po przejściach.
A w środku były buciki które czekają na wiosnę kiedy można będzie zrzucić ze stóp kozaki. Może jestem w gorącej wodzie kąpana ale wolę mieć takie buty wcześniej niż później biadolić że wszystko wykupione i jest drożej. Dałam za nie 20 zł i były na all jedynymi tenisówkami z eko skórki o takim fasonie. Reszta była wyższa za kostkę i droższa oraz były też wykonane z materiału. W zeszłym sezonie miałam dwie materiałowe pary i o ile obie po praniu się tak samo zmechaciły to na czarnych nic nie widać a na białych wręcz przeciwnie. Takie obuwie jakie dziś dostałam było moim must have. Sprawdzi się i do kurtki skórzanej i do bluz czy sweterków, będzie dobrze wyglądać do tregginsów ale też do czarnej spódniczki.
Buty na razie są wklęsłe i wyglądają jakby na początku miała być zdzierana powłoka buta a nie podeszwa ale jak pewnie to się unormuje po pierwszym spacerze.
Tylko gdzie ta wiosna? Pewnie jeszcze trochę poczekamy.
Miłego dnia.
 

 
Oglądał ktoś wczoraj "Kuchenne rewolucje"? Albo trailer? Nie macie wrażenia że chyba oglądalność podupadała i kazali Magdzie Gessler być bardziej agresywną? Wczoraj rozlała barszcz po ladzie i kazała go z niej wąchać. Kobitki miały nerwy. Ja bym jej kazała to posprzątać
  • awatar Gość: ona mnie zawsze irytowala... taka kobieta z kasa bez klasy, ale teraz to juz naprawde przesadza...
  • awatar incanto heaven: Gesslerowa zaczyna przeginać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A na obiad była "Pieczeń z jajcem" wedle przepisu Kobiety z Klasą - wuwuzela.pinger.pl Pychotka!
 

 
Pisałam już o pielęgnacji, farbowaniu i o prostowaniu włosów a teraz czas aby napisać o najlepszym zakupie ever. Mowa o Tangle Teezerze. Swojego Tangusia mam od pół roku i cały czas pełni swoją rolę i pewnie dlatego że dobrze o niego dbam ale wszystko pokolei. Ktoś jeszcze nie słyszał co to jest Tangle Teezer? Po raz pierwszy usłyszałam o nim od Niesi na youtube (http://www.youtube.com/user/nieesia25) i pozwolę sobie napisać to co mi od Niej wiadomo.
Otóż w Wielkiej Brytanii był program "Jaskinia Smoka" gdzie ludzie przedstawiają swój pomysł który chcą aby wsparli finansowo nadziani ludzie No i pojawił się tam fryzjer Shaun P. który zaprezentował szczotkę do włosów która rozczesze łatwo nawet najbardziej rozczochrane włosy. Bogacze go wyśmiali i posłali do domu. Facet jednak był uparty i udał się ze szczotką do sieci drogerii Boots i udało mu się aby szczotka była u nich sprzedawana. Dzisiaj to On jest bogaty a tamtym ludziom jest pewnie łyso
Owy wynalazek na szczotkę nie wygląda. Nie ma rączki, za to zgrabnie leży w dłoni (w przeciwieństwie do wersji kompaktowej). Nie ma wszystkich igiełek równej długości tylko część jest długich a część krótszych. Podobno kiedy czeszemy nią włosy, krótsze igiełki rozprawiają się z włosami na wierzchu a dłuższe z włosami "pod spodem".
Ja wam powiem tylko jedno. Żałuję że nie dowiedziałam się o tej szczotce wtedy kiedy zaczęto ją sprzedawać. Wiecie jak wyglądało moje rozczesywanie włosów? Ponieważ mam włosy kręcone, grzebień lub inna szczotka, rozczesywały włosy u nasady a później po prostu stawały. Musiałam szarpać włosy, łzy leciały do oczu i trwało to długo a na narzędziu zbrodni zostawał cały kołtun włosów. Większy kołtun gromadził się kiedy włosy z tyłu szarpała mi mama bądź Damian (przy obfitej długości sama nie dawałam rady). Przechodziłam takie małe piekło. Robiłam to wszystko na mokrych włosach bo kiedy włosy były suche i bym je rozczesała szarpiąc wcześniej, miałabym afro.
Tangle Teezer dosłownie ślizga się po moich włosach. 3 minuty i włosy mam rozczesane. Kiedy zrobię to na sucho, błyszczą i o napuszeniu nie ma mowy (ładnie się układają). Jest boski
Jak o Tangusia dbam? Przede wszystkim jak gdzieś go kładę to igłami do góry, co by się nie skrzywiły (niektóre same z siebie po 6 miesiącach zmieniły kąt ale dosłownie minimalnie). Po każdym zastosowaniu (czyli co 2 dni po umyciu włosów) płukam go pod ciepłą wodą. Natomiast raz na tydzień robię mu kąpiel w mydle czyli myję go specjalnie do tego przeznaczoną szczoteczką do zębów, namoczoną z mydłem delikatnie przesuwam ją pomiędzy igiełkami. Włosy których po rozczesywaniu zostaje na prawdę mało, oczywiście wyjmuję a te których palcami nie złapię, zaczepiam szpilką. No i to by było na tyle.
Zgadzam się z większością czyli z opinią że jeśli macie mało problematyczne włosy to szkoda wydawać tych 50 zł. Ale jeśli na prawdę szarpiecie swoje włosy to nie żałujcie grosza. Można kupić na allegro. Mojego allegrowicza już nie znalazłam (saphire coś tam) ale większość ludzi ma oryginały (na szczotce prawie niewidoczne imię fryzjera - wynalazcy oraz napis TT).
Na koniec Tanguś na honorowym miejscu w łazience obok najczęściej używanych przez nas kosmetyków. Regał by IKEA
 

 
Hihi na pingerze 1111 dni
  • awatar Gość: Gratuluję, bardzo fajny blog :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zgapiam od Was przepisy na obiadki więc chciałam dzisiaj dodać coś od siebie. Padło na ostatnio robioną fasolkę po bretońsku. Udokumentowane zdjęciami co by nie było że nie ugotowałam
Tak więc dziewczyny.
Potrzebujemy:
- paczka fasoli Jaś,
- koncentrat pomidorowy w małym słoiczku,
- pół pętka kiełbasy,
- 20 dkg boczku wędzonego,
- sól,
- pieprz,
- 3 gałki muszkatołowe,
- 2 listki laurowe,
- 1 łyżeczka (z czubem) majeranku,
- oliwa,
- 2 łyżki mąki,
- trochę zagotowanej wody.
Do dzieła!
1. Na noc namaczamy fasolę.
2. Następnego dnia fasolę odsączamy.
3. Kroimy kiełbasę, boczek i cebulę w kostkę i smażymy na oliwie na patelni.
4. Fasolę zalewamy wodą (żeby zakryła fasolę, więcej nie lejemy bo nie chcemy zupy), dosypujemy soli i pieprzu do smaku.
5. Kiedy to co smażyłyśmy nam ostygnie, dodajemy do garnuszka z fasolą i wodą, włączamy kuchenkę i gotujemy pod przykryciem.
*Długość gotowania zależy od rodzaju fasoli, od tego na jakim ogniu gotujecie danie itd. Np. na mojej paczce pisało że po godzinie będzie miękka, a po przeszło godzinie jeszcze potrzebowała się pogotować.
6. W między czasie dorzucamy do garnka gałki muszkatołowe i listki laurowe.
7. Kiedy fasola wreszcie zmięknie dodajemy do naszej mieszanki koncentrat pomidorowy. Ogień przykręcamy na jak najmniejszy i kuchenki nie odstępujemy bo w tym momencie najłatwiej o przypalenie fasoli. Często mieszamy.
8. Po kilku minutkach zaprawiamy wywar papką zrobioną z mąki i gotowanej wody (robimy zawiesinę).
9. Znowu po chwili, dosypujemy majeranku. Gotujemy jeszcze 3 minutki.
No i zrobione Pasuje super do świeżej chrupiącej bagietki
Smacznego!
 

 
Paznokcie pomalowane na miętowo, zaraz zrobię na oku kreskę i idę walczyć z gęsto padającym, drobnym, mokrym śniegiem.
Czy ten wypad na Marszałkowską będzie udany, się okaże.
 

 
W Beverly Hills Video (ceny mają nieco wygórowane) wypożyczyłam 3 filmy.
Mordobicie z myślą o D. (nie widziałam jeszcze ani jednego kiepskiego filmu Tarantino):
Romantico z myślą o sobie (ah, "Mentalista" ):
Oraz coś z dreszczykiem:
Obiadek był zwykły bo paluszki rybne z frytkami i sałatką więc nic niezwykłego.
Na deser upiekłam babeczki (Dr. Oetker się kłania):
No i popijaliśmy sobie różowe winko musujące (nie mylić z drogim prawdziwym szampanem ):
D. się bardzo moja inwencja spodobała
A teraz idę ruszyć swoje cztery litery do spożywczaka.
Wiosno, przybywaj! Śniegu, nie padaj!
  • awatar k. ♥: *@Panna A:* kurcze, nie pamiętam dokładnie, ale chyba 0,9kg :)
  • awatar story of my life.: oj tak, pogoda dziś jest okropna :(
  • awatar Panna A: @bozencia20: Zbrodnia musiała być popełniona bo nie posiadamy w naszym dobytku żadnych kieliszków do jakichkolwiek alkoholi a to najwyższe szklanice jakie mamy :P Komedia raczej była filmem obyczajowym, thriller był dość przewidywalny dlatego najlepiej wypadł Tarantino :) Jeśli widziałaś jakiś jego film i Ci spasował to i ten Ci się spodoba ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Byłam w Naturze i nie mogłam się oprzeć...
Nazywa się "Choose me"
 

 
Gorący prysznic, pięknie pachnące balsamy i kremiki, później masaż stóp by my D. i jestem w siódmym niebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rany, jakie ja mam sny! Dzisiaj się zapłakana obudziłam
 

 
PACZE za okno i widzę że śnieg pada. A ja duszą jestem zupełnie gdzie indziej i jest tam inna pora roku
 

 
Zaległy wpis o łupach z wyprzedaży.
Pracując w galerii handlowej, nie miałam w ogóle chęci łazić po sklepach i polować na okazje. Dwa, że grafik miałam przeważnie taki że mijałam się z moim facetem więc jak już miałam dogodną zmianę, to wolałam w domku z Nim posiedzieć i pooglądać nasze ulubione seriale.
No ale jak już zamknęłam tamten rozdział w życiu to dotarło do mnie, że "zakupy" oznaczały dla mnie zakupy spożywcze i że brakuje mi biżuterii i fajnego sweterka. I jak już zaczęłam się rozglądać bo wyprzedażach postanowiłam wybrać też coś mojej mamie i siostrze D.
Może najpierw Parfois.
Siostra D. miała mieć urodziny i imieniny więc dostała od nas portfel. Był świetnie wykonany i żałuję że nie zrobiłam zdjęcia jaki był w środku...
Do mamy powędrował puchaty szalik i piękna apaszka z ogromnym pawim okiem.
Ja nie miałam w planach żadnych apaszek jednak jak zobaczyłam tę, nie mogłam się powstrzymać przed kupnem. Raz, że uwielbiam arafatki a ona trochę je przypomina (taka ze mnie maniaczka że z każdych wakacji w górach przywożę chustę innego koloru) a dwa że znalazłam dla niej zastosowanie jako chustkę na szyję, do zawiązania włosów i do noszenia na nadgarstku.
Kupiłam też śliczną broszkę.
No i jak wspominałam, zaopatrzyłam się w biżuterię.
Skusiłam się też na te cuda w cenie regularnej.
Ciuchy były już doszczętnie przekopane. Tylko Vero Moda wydawała się nie tknięta i tam też wpadł mi w oko nietoperek. Poza nim nie mam w szafie żadnych kardiganów. Kiszka.
A teraz biorę się za czytanie jak Wam minął weekend.
Miłego dnia!
 

 
Dopiero teraz zauważyłam że 13.02 mój blog obchodził trzecie urodziny Szkoda że jest po przejściach i trochę notek kiedyś pousuwałam...
  • awatar tylkojawiem: http://allegro.pl/listing/user.php?us_id=14914274 Polecam aukcje!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Część z Was już napisała jak wczoraj spędziła dzień więc napiszę i ja. Ogółem od rana miałam bieganinę po centrach handlowych. Kilka dni temu mój ukochany dobił mi buta. Dobił bo najwyraźniej podeszwa psuła się już wcześniej ale kiedy mój D. nastąpił mi na piętę, podeszwa oderwała się. No i pod koniec (mam nadzieję) zimy zostałam bez butów. Przez chwilę wahałam się czy aby kupować buty zimowe w połowie lutego jednak jak się wczoraj wieczorem okazało był to dobry wybór gdyż całe miasto zostało pokryte śniegiem... Zamiast od razu uderzyć do Street'a pomotałam się niepotrzebnie po innych sklepach a później weszłam do tego butiku i zaparło mi dech w piersiach Na półkach zobaczyłam mnóstwo modeli które od dawna mi się podobały. Przyjechał D., pomógł w wyborze i tak oto wyszłam z Timberlando-Traperkami Dziękuję mamo!
Od mojego mężczyzny dostałam różyczkę do zjedzenia (sama wybierałam i przysięgam że gdybym wiedziała że tyle kosztuje, zadowoliłabym się zwykłym małym serduszkiem) a ja kupiłam Mu psikadło Adidasa. Oto róża:
Na obiad wybraliśmy się do chińskiej knajpki Que Huong (polecam!) w śródmieściu. D. zamówił kurczaka po chińsku na rozgrzanym półmisku a ja makaron chiński z cielęciną. Palce lizać
Dzisiaj śnieg się rozkręcił i w ciągu całego dnia napadało go tyle że wracając do domu tak mi się nogi rozjeżdżały że czułam się jak Justyna Kowalczyk. Ale wolę to niż mrozy. Tak biały puch prezentuje się przez nasze okna:
Na koniec chciałam wam polecić książkę Dean'a Koontz'a. Streszczenie:
"Młoda kobieta, Chyna Shepherd, próbująca poradzić sobie ze wspomnieniami koszmarnego dzieciństwa, które upłynęło w atmosferze strachu i przemocy, jest świadkiem okrutnego zabójstwa przyjaciółki i jej całej rodziny. Mordercą jest psychopata, niejaki Vess, afirmujący intensywność własnych przeżyć kosztem całkowitej pogardy dla ludzkiego życia. Rozdarta między paraliżującym strachem, a chęcią zemsty, Chyna towarzyszy zabójcy w jego podróży w charakterze pasażera na gapę i jest niemym świadkiem kolejnych zbrodni. Przez przypadek poznaje jego tajemnicę - Vess więzi w swoim domu młodą dziewczynę imieniem Ariel. Przezwyciężając strach, Chyna decyduje się uratować Ariel; tymczasem sama wpada w pułapkę zastawioną przez zbrodniarza..."
Książka trzyma w napięciu od początku do końca!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zabierałam się bardzo długo do napisania tego posta no ale jak zawsze napiszę dużo więc i wolnym czasem muszę dysponować a ten wieczór do takich właśnie należy. D. siedzi sobie w drugim pokoju i się uczy oprogramowania na komputerze a ja w naszym sypialnianym pokoiku myślę od czego by tu zacząć i jak wszystko ująć.
Jak wiecie mam nieco problematyczne włosy. Kiedy je męczyłam farbowaniem, stawały się jeszcze bardziej suche i niesforne. Kiedy miałam znowu sięgać po drogeryjną farbę (na prawdę rzadko kiedy satysfakcjonuje mnie mój naturalny kolor włosów), Avon wypuścił swoje malowidła. Nie byłam przekonana i się trochę bałam eksperymentu ale moja liderka powiedziała że farba jest ok i postanowiłam kupić farbę i pomalować sobie włosy w domu. Od tamtego momentu z farbami, szamponami i odżywkami z Avonu się nie rozstaję. Z farby była zadowolona mama mojego D. i moja mama też a także z szamponu który ja używam. Tak wyglądają moi ulubieńcy (oprócz nich na zdjęciu cudowna mgiełka, pięknie pachnący męski dezodorant, krem do rąk oraz beznadziejny tusz dla moich rzęs):
Włosy początkowo farbowałam na blond ale później zachciało mi się ciemnego koloru i tak oto byłam czarna a teraz jestem brunetką.
Farby z Avonu mogę wam śmiało polecić jeśli któraś z Was waha się czy dokonać zakupu. Po pierwsze zachęca cena-19.90 czyli jest tańsza niż niektóre rozreklamowane farby. Po drugie jest dobra dla alergików z wrażliwym układem oddechowym. Kiedy przeprowadzałam zawsze koloryzację innymi farbami to wystawiałam głowę z łazienki co chwila żeby nie wdychać oparów które dosłownie piekły mnie w gardle. Farba z Avonu też śmierdzi jak każda papka chemiczna ale o połowę mniej więc można normalnie oddychać. Od innych produktów do koloryzacji różni się tym że posiada preparat do nakładania przed farbowaniem który chroni włosy a szczególnie końcówki. Różni się też rękawiczkami. Zazwyczaj jesteśmy częstowane rękawiczkami foliowymi a tutaj mamy w zestawie lateksowe. Jakieś wady? Jedna. Po nałożeniu przez kilka minut swędzi skóra ale to ustaje. Poza tym mankamentem, farbowanie włosów to przyjemność.
Żeby chronić kolor włosów, zaopatruję się zawsze w szampon i odżywkę do włosów farbowanych. Są niedrogie, wydajne, pachną ok, ładnie się pienią i przede wszystkim powodują że moje włosy łatwiej się rozczesują, są mięciutkie i błyszczą. Są mięciutkie czyli dobrze nawilżone także ładnie się układają. No i zawsze to mniejsza chemia (jeden ze sławnych koncernów posiada takie stężenie pewnej substancji że zbyt wysoki odczyn może wywołać poparzenia). Nie wspominając o tym że mój Avon nie testuje kosmetyków na zwierzakach.
Moje włosy po tych wszystkich zabiegach są na prawdę w świetnym stanie. Ja jeszcze dodatkowo psikam końcówki odżywką bez spłukiwania, o, tą:
No i ogólnie jestem zadowolona i cały czas zamierzam być wierna tym wszystkim kosmetykom.
Ponieważ wiele z Was ostatnimi czasy zachwyca się Tangle Teezer'em a ja jestem właścicielką tej szczotki od kilku miesięcy, planuję trzecią ostatnią część postu o włosach, zrobić właśnie o niej.
A teraz lecę spać bo jutro wcześnie rano pobudka i jedziemy po moich rodziców na dworzec
Dobranoc!
 

 
Buszując na allegro natknęłam się na to i zastanawiam się czy to podróby Rockaway czy JC na prawdę coś tak brzydkiego wymyślił...
http://allegro.pl/jeffrey-campbell-lita-oryginalne-real-photos-i2072055762.html
 

 
Niewiarygodne jak to wszystko pomieściło się w tak małym pokoju
 

 
Wreszcie wyposażyłam się w obuwie które zagwarantuje mi, że w taką pluchę nie będę miała mokrych skarpetek.
Zdjęcie robione telefonem w egipskich ciemnościach czyli w przedpokoju w którym można uzyskać światło jedynie świecąc światło w pomieszczeniach przylegających czyli w pokoju i łazience. No ale już niedługo.
Niedługo bo znaleźliśmy mieszkanie! Świetne mieszkanie! Od lutego się wprowadzamy więc wstawię wtedy zdjęcia.
 

 
Jak coś się pieprzy to wszystko pokolei.
Zacznijmy od tego że nie możemy znaleźć mieszkania. Jak nie szukaliśmy i tylko zerkałam na gumtree to były same super oferty. Teraz z każdym ogłoszeniem jest coś nie tak. Albo wysokie piętro bez windy (morderstwo dla moich chorych kolan), albo stare meble których nie można usunąć (my mamy sporo swoich), albo dojazd do pracy mojemu D. zajmowałby 40 minut. Wiem, że jeszcze jest trochę dni do lutego ale czuję presję.
No i dopadła mnie choroba. Dobrze się złożyło że wczoraj i dzisiaj miałam wolne to trochę się podleczyłam.
Czy my zawsze musimy mieć pod górkę?
Jak już teraz wyrzuciłam z siebie wszystko co mnie dołuje, napiszę o włosach tak jak w tytule obiecałam.
Dziś chcę opowiedzieć o zabiegu który niektóre z was wykonują codziennie, niektóre okazyjnie a niektóre są jego przeciwniczkami i uważają za katowanie włosów. Mowa o prostowaniu. Kiedyś plułam sobie w brodę bo moje włosy o ile lubiły się lekko kręcić, lubiły dosyć często walnąć focha i niemiłosiernie się nie ułożyć, napuszyć i różne takie. Był to problem wywołany stosowaniem nieodpowiednich kosmetyków ale o tym w innym poście. Postanowiłam się zaopatrzyć w prostownicę bo może nie ubóstwiałam siebie we włosach prostych ale kiedy włosy wyglądały jak siano, musiałam coś z tym zrobić. Zdjęcie sprzed kilku miesięcy - po wizycie u fryzjera kiedy to końcówki postanowiły się buntować po wyjściu na wilgotne powietrze.
Nie ma oczywiście prostownicy która nie niszczy włosów. Możemy się jedynie zaopatrzyć w taką która będzie je mniej niszczyć. Tak się składało, że był listopad, pieniążka trochę było więc poprosiłam D. aby mi sprezentował żelazko na gwiazdkę. I tak stałam się właścicielką prostownicy Remington Sleek&Curl.
Jestem z niej bardzo zadowolona. Nagrzewa się dosłownie chwilkę. Ma wyświetlacz który pokazuje nam temperaturę. Może pracować w maksymalnej temperaturze 230 stopni ale do moich cienkich włosów 160 stopni wystarczy. Prostuje elegancko, i faktycznie, nie zauważyłam żeby jakoś katowała moje włosy. W opakowaniu dostajemy do sprzętu termoochronny pokrowiec co ułatwia spakowanie jej kiedy od razu po prostowaniu gdzieś się z nią wybieramy lub spowoduje że się nie oparzymy albo czegoś nie przysmolimy. W opakowaniu jest również płyta CD z instrukcjami jak wyczyniać na głowie różne wymyślne fryzury ale szczerze nie oglądałam tych filmików. Jestem za leniwa poza tym mając kręcone włosy nie odczuwam potrzeby kręcenia ich raz jeszcze.
Kiedyś przed prostowaniem stosowałam spray Syoss który od tamtego czasu uważam za straszne badziewie. Ponieważ dużo osób tutaj i na wizażu polecało spray z Rossmanna, skusiłam się na niego i ja.
W miarę wydajny jak na moją eksploatację, śmiem twierdzić że ładnie pachnie no i wierzę w to że chroni włosy tak jak wszędzie się kobiety wypowiadają.
Po pracy takiego duetu, moje włoski są wyprostowane nienagannie, są lśniące i ten stan się utrzymuje dłużej niż kilka godzin. No i chyba im aż tak bardzo nie szkodę, prawda?
Jeśli popełniłam w tekście jakieś byki, przepraszam bardzo ale łóżko nie tylko wyciągnęło ze mnie chorobę ale i energię i jestem strasznie zblazowana.
  • awatar Panna A: @bozencia20: Też jej tego życzę. To nie tylko moje zdanie ale i reszty dziewczyn, że ona się na kierowniczkę nie nadaje. Telefonów w ważnych chwilach nie odbiera bo imprezuje, zdarzyło jej się usnąć na zapleczu, burdel w organizacji ma taki że ciągle się klienci na coś skarżą ale wszystko spada na nas i zamiast pochwał tylko ciągle krytyka. Nie wspominając już o osobach których pozwalniała i domagają się kasy od niej. Masakra przez duże M.
  • awatar iks pe ♥: mam tę prostownicę, świetna jest :) Robi również ładne loki!
  • awatar Pani-Bożenek: dziwna ta kierowniczka. Aby i ją zwolnili
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›