• Wpisów:357
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:30
  • Licznik odwiedzin:60 189 / 3593 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Tak jak obiecywałam, wracam w nowym roku
Wkroczyłam w niego w smutku ale sytuacja się już polepszyła. Udało mi się znaleźć wymarzoną pracę w sklepie z biżuterią i dodatkami, ekipa super (jedna osoba na ważnym stanowisku psuje klimat ale trzeba zacisnąć zęby), asortyment świetny, mili klienci ale... No właśnie. Zaczęły mnie boleć kolana. Choruję od 12 roku życia a przed Sylwestrem zaczęły mnie boleć tak jak jeszcze nigdy i ból utrzymywał się przez 3 dni. Wybrałam się do najlepszego lekarza ortopedy w Warszawie i powiedział On, że jestem skazana na pracę siedzącą. Popłakałam się jak wyszłam z gabinetu bo jak wreszcie mam super robotę to każą mi ją rzucać. Do lekarza następny raz się mam zgłosić jak będę miała zrobiony rentgen. W piątek miałam wizytę u rehabilitanta. Okazało się że jeśli będę ćwiczyć i jeszcze kilka razy pokażę się u Pana Michała to nie muszę z pracy rezygnować! Jestem trochę rozkojarzona bo obaj panowie są najlepsi w swoich dziedzinach a mają tak rozbieżne poglądy. No ale będę chodzić na zajęcia, zrobię rentgen i zobaczymy co będzie.
W ogóle to miałam miłe rozczarowanie. Cały czas kiedy chorowałam, myślałam że cierpię na chondromalację czyli degradację chrząstki. Naczytałam się o artroskopii, inwalidztwie i tak oto miałam niewiarygodny dół. Natomiast od lekarza i rehabilitanta dowiedziałam się że cierpię na dysplazję. Najprościej opisać mogę to tak, że rzepka nie ślizga się prosto tak jak u zdrowego człowieka tylko ucieka na bok. Ponieważ choruję już bardzo długo, kości często wymykają się spod kontroli i zahaczają o nerwy w wyniku czego pojawia się ból. Dlatego lekarz mówił że praca w sklepie nie jest dla mnie bo kucanie, wchodzenie po schodkach czy złe zginanie kolan może spowodować że rzepka tak się niefortunnie ześlizgnie że będę miała zwichnięcie, wyskoczy mi i inne tego typu rzeczy. Natomiast rehabilitant powiedział że jeśli wzmocnię mięśnie czworogłowe i będę się odpowiednio rozciągać, odciążę kolana i będzie ok. Tak czy siak, w pracy staram się nie przemęczać. Np. wcześniej żeby czyścić półki, wspinałam się na pufę a teraz po prostu wspinam się na palcach i też jest ok. Żeby zrobić rentgen, muszę mieć ubezpieczenie na które czekam bo po okresie próbnym który kończy się 18.01, mam mieć umowę o pracę. Także trzymajcie kciuki żebym została w pracy. Dla rentgena, dla pieniążków i abym była w środowisku do którego czuję że należę.
Nagadałam się o chorobie a teraz przejdę do moich nowych nabytków.
Uwielbiam duże miasta. Chociażby dlatego że nie muszę jeździć nie wiadomo jak daleko do sklepów na które mam ochotę. Do H&M weszłam pozachwycać się kobaltowym sweterkiem i całkiem przypadkiem (taaak, znacie to) okazało się że brakuje mi kilku drobiazgów. Dlatego też zaopatrzyłam się w kosmetyczkę, lusterko (niezamykane jest wielce niepraktyczne) i skusiłam się na lakier crackle. Ten z haemu jest do d... Pęka brzydko i rozjaśnia lakier który jest bazowy. Newa ewa.
Ponieważ w Warszawie bywa tak że stoi się na ogromnym skrzyżowaniu i nie wiadomo gdzie iść, potrzebowałam nawigacji. Tak stałam się właścicielką dotykowego (D. musiał mnie długo przekonywać) telefonu Samsung Gio w sieci Play w której mam połączenia do Play za darmo i super pakiety które umożliwiają częstszy kontakt z mamą Potrzebowałam nowego pokrowca więc udałam się do Flo po pikowane cudo.
Jakaż byłam zdziwiona kiedy okazało się że futerał ma dzidziusia i zawieszkę
Biżuteryjne braki uzupełniam w Parfois.
Jeśli chodzi o kosmetyki to przybył mi nowy lakier w kolorze żarówiastego fioletu. Okazało się że aplikacja na fan page'u Burberry działa - doszła mi próbka zapachu Body. Trwałości lakieru nie umiem stwierdzić i tak zapewne będzie cały czas bowiem w pracy lakier może przetrwać jeden dzień. Natomiast jeśli chodzi o perfumy to dla mnie są za ciężkie i przypominają babciny zapach. Wolę coś bardziej słodkiego i energetyzującego
Miłego popołudnia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bardzo ciemny brąz z Avonu na moich blond włosach wyszedł czarny Ciężko mi przyswoić tę diametralną zmianę mimo iż podejrzewałam że tak będzie, ale z każdą godziną jest coraz lepiej Do pracy idę w swoich kręconych włosach a jutro gdzieś między pracą a imprezą potraktuję je prostownicą. Oby srebrny lakier przetrwał do jutra na paznokciach to jedna czynność przedsylwestrowa mi już odpadnie W nowym roku kiedy moja sytuacja się już unormuje, obiecuję pisać więcej i dodawać zdjęcia Pozdrawiam!
 

 
Nie wiem czy jeszcze w 2011 roku uda mi się posiedzieć na pingerze dlatego chciałam Wam życzyć szczęśliwego Nowego Roku Wytańczcie się, drinkujcie, wyśpiewajcie czy co tam lubicie robić w Sylwestra Niech Nowy Rok będzie udany tak samo jak obecny albo jeszcze lepszy, łatwiejszy jeśli chodzi o realizowanie marzeń oraz pełen miłości i szałowych ciuchów i dodatków
 

 
Kochani Pingerowicze
Chciałam Wam życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT!
Życzę Wam abyście spędzili święta w miłej i rodzinnej atmosferze, żebyście się przejedli wszystkimi smakołykami (pamiętajcie że wszystkiego trzeba spróbować ) i żeby pod choinką czekały wspaniałe prezenty. No i przede wszystkim życzę duuużo śniegu który będzie miło skrzypiał pod butami w drodze do kościółka Wesołych
 

 
Żyję Udało nam się znaleźć pokój w Warszawie, mój D. zaklimatyzował się w nowym biurze a ja dziś dostałam pracę Może jutro znajdę czas żeby nadrobić zaległości. Dobrej nocy!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Pisałam ostatnio że udało mi się kupić lakier do paznokci o wymarzonym kolorze. To się nadal zgadza. Pisałam natomiast że produkt ten jest nieznanej firmy. Okazuje się jednak że firma Simple Beauty ma swoją stronę internetową - http://simplebeauty.pl/ a ja posiadam już lakier z SB w kolorze czarnym. Nie wiem czy zmienili formułę ale różnica między oba lakierami które posiadam (czarny kupowałam dobre kilka miesięcy temu) jest diametralna. Lakier czarny ma gęstą konsystencję, jest trwały i nie zaobserwowałam żeby szkodził moim paznokciom. Lakier nowy, fioletowy, jest strasznie rzadki, po jednym dniu poodpryskiwał na 8 paznokciach a na dodatek zaobserwowałam że paznokcie są osłabione. Plułam sobie w brodę że go kupiłam no ale skąd mogłam wiedzieć? Chciałam się go jak najszybciej pozbyć więc sięgnęłam po zmywacz do paznokci, bestseller czyli po zmywacz z Biedronki. Zużyłam stare opakowanie, otworzyłam nowe i... myślałam że zemdleję. Po całej łazience rozszedł się obrzydliwy smród jak z tubki super glue! Od razu zawołałam D. i zaczęliśmy czytać składy. Bez zmian. Natrafiłam chyba na jakiś felerny egzemplarz. Nie wspomnę już o tym, że nie domyłam paznokci bo nie miałam czym. Ale to pół biedny. Nie minęła chyba jeszcze minuta jak nagle poczułam jak bolą mnie paznokcie! Dosłownie jakby ktoś je zadzierał do góry! Umyłam kilkakrotnie ręce, nałożyłam na paznokcie odżywkę i krem z Avonu i już jest ok, ale mam poniszczone płytki Z czymś takim jeszcze nigdy nie miałam do czynienia. Nie będę wam odradzać lakierów z Simple Beauty. Może natrafiłam na felerną sztukę, może był trzymany w złych warunkach. Dam mu jeszcze szansę. Ale miejcie się na wszelki wypadek na baczności proszę. A co do zmywacza, idę jutro do Biedronki kupić nowy i oczywiście wcześniej go powącham. Niestety nie mogę obecnego wymienić bo nie mam paragonu. Biedne paznokietki
  • awatar Pani-Bożenek: Ale nie tylko w tej firmie takie dziwne rzeczy, ja też miałam podobny przygodę, z inną firmą z lakierem pistacjowym, który był dobry przez trzy lata i czerwonym, który po tygodniu w koszu wylądował...
  • awatar Pani-Bożenek: Wow! A co do zmywania, dobrym patentem na to by zmywacz się szybko nie zużył to bawełna, a najlepiej bawełniane skarpetki, jeszcze lepiej gdy są to skarpetki z naturalnej bawełny brata... Chodzi mi tutaj o te tak zwane "skarpetki na dotarciu".
  • awatar Frank N.F: ten tytuł mnie zabił. idę przybić piątkę Hance Mostowiak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ponieważ w Rzgowie i w miejscowych sklepach nie mogłam znaleźć ciepłego szalika i fajnych spodni, wybrałam się dzisiaj rano na nasz bazarek. Niestety szalika będę musiała dalej szukać gdyż wszędzie rządzą teraz kominy. Do mojej zimowej kurtki komin w ogóle nie pasuje gdyż miałabym podduszoną szyję i kaptur automatycznie podnosiłby się aby zakryć mi głowę. Wszystkie szaliki które udało mi się ostatnio dorwać miały strasznie rzadkie ściegi bądź były z cienkich materiałów. Na bazarku były takiej jakości kominy, natomiast szaliki uchowały się raczej wiosenne... Udało mi się natomiast znaleźć spodnie i je kupić. Ze spodniami przeważnie mam problem z uwagi na moje uda. Jeśli pracuję fizycznie co ostatnimi czasy zdarzyło się już dawno temu i trwało jedynie pół roku, noga mi się wysmukla i mogę się wbić nawet w dżinsy. Jednak kiedy przybywa mi kilogramów, dżinsy muszą wisieć w szafie i czekać na swoją kolej a jedyne spodnie które mogę na siebie wciągnąć to legginsy lub tregginsy (lub inne spodnie rurki ze streczem). Owszem, uważam że jeśli chodzi o problem ze znalezieniem spodni to jest po części moja wina, bo mogłabym ćwiczyć ale to też wina rynku i zapotrzebowania na spodnie dla chudych. Anorektyczek niestety przybyło i ciągle przybywa bo dziewczyny chcą być jak modelki tak więc i spodnie są szyte pod takie osoby. No ale wracając do spodni, są to legginsy z lekko prążkowanego matowego poliestru w kolorze beżowym, z ciekawymi przeszyciami i zameczkami. Paski to wina aparatu.
Udało mi się również po całkiem okazyjnej cenie nabyć bluzeczkę, która zauroczyła mnie kolorami, zameczkiem z łezką i łatami na łokciach.
Zakupy bez zdobycia lakieru do paznokci to nie zakupy także udałam się do budki drogeryjnej gdzie od razu wypatrzyłam śliwkowy lakier o którym od dawna marzyłam. Firma bliżej nie znana.
Do domu wracałam z niedosytem gdyż upatrzyłam boski sweterek ale pieniążki musiałam zostawić na szalik. Sweterek był złoty, z przodu krótszy, z tyłu dłuższy i miał zamki na ramionach. Może jeszcze kiedyś natrafię na podobny...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Długi weekend minął tak szybko że ciągle nie wierzę że jest już za nami. Od soboty rano nie było nas w Ciechanowie, bowiem wybraliśmy się na Śląsk do mojego rodzinnego miasta, odwiedzić i pomieszkać u moich rodziców. Jednak to nie Częstochowa była pierwszym sobotnim celem a okolice Łodzi. Dawno temu tata mojego D. który handluje bluzkami, zabrał nas na hale targowe w Rzgowie pod Łodzią. Byłam wtedy w ogromnym szoku na widok tak przeogromnej ilości ubrań i dodatków oraz ubiorów tamtejszych sprzedawczyń. Tym razem jednak byłam bardziej opanowana i wiedzieliśmy co i gdzie chcemy kupić. Miejscowi mają duży luksus bo mogą sobie chodzić cały dzień w ciągu tygodnia po wszystkich halach a Ci którzy dojeżdżają tam w weekend tak jak my niestety muszą patrzeć na zegarek a później narzekać na zmęczenie i bolące nogi. Niemniej jednak obkupiliśmy się. Mój kochany D. kupił sobie od swoich rodziców kurtkę, od moich rodziców czapkę i szalik, ode mnie bluzę i ze swoich pieniążków jeszcze jedną bluzę, t-shirt i dżinsy. Ja kupiłam sobie od moich rodziców trzy grube swetry oraz czapkę. Zdjęcia pokażę na końcu notki. U moich rodziców byliśmy popołudniem. Zjedliśmy pyszny obiad składający się według mnie ze specjalności szefów kuchni czyli pysznej zalewajki zrobionej przez moją mamę oraz pysznych placków ziemniaczanych zrobionych przez mojego tatę. Zawsze kiedy jedziemy do Częstochowy to pierwszy dzień jest taki że nikomu buzia się nie zamyka i nie tylko o jedzenie chodzi bo przecież tęsknię za rodzicami a Oni za mną. A sensacji przez dwa miesiące zawsze się nazbiera.
Pół niedzieli poświęciliśmy na objechanie cmentarzy oraz podjechaliśmy do biura mojego taty podłączyć mu komputer (D. zapunktował u przyszłego teścia ). Przy ostatnim z cmentarzy ludzie stali z urządzeniami do robienia popcornu i waty cukrowej i możecie mnie zabić ale tak strasznie zachciało mi się prażonej kukurydzy że musiałam wydać te 3 zł. Nie jadłam jej od dłuższego czasu i za bardzo pachniała. Mimo to nie lubię cmentarnej komercjalizacji. Tych balonów, obwarzanków i innych rzeczy. Wszystko to czyni Dzień Wszystkich Świętych nie dniem zadumy lecz dniem wydawania pieniędzy na pierdoły i wszechobecnej radości. Co innego jeśli chodzi o komercjalizację związaną ze Świętami Bożego Narodzenia. Nie wyobrażam sobie iść do Centrum Handlowego w święta i nie widzieć tych choinek, lampeczek, tańczących Mikołajów i nie słyszeć kolęd lecących w tle. To wszystko sprawia że jeszcze bardziej czuję świąteczną atmosferę i jest tak pięknie, kolorowo w nudną, białą (lub też naszą szarą polską) zimę. Ale wracając do niedzieli, byliśmy też na chwilę w CH M1. D. wszedł do sklepu z grami, ja porozglądałam się chwilę po sieciówkach i wspólnie poszliśmy do Media Marktu. Tam dorwałam przedwczesny prezent gwiazdkowy od mojego mężczyzny, czyli prostownicę Remingtona (zrobię o niej osobny wpis) a mój luby upatrzył sobie grę - Battlefild'a 3.
W poniedziałek tym razem mama wyciągnęła mnie w to samo miejsce po zakupy spożywcze. Kupiłam sobie w Realu piżamę na chłodne dni a jedzenia kupiłyśmy tyle że zadzwoniłam po D. żeby pomógł nam w dźwiganiu. Kiedy mama czekała na naszego rycerza, wstąpiłam kupić mu wcześniej wspomnianą grę jako uzupełnienie prezentu gwiazdkowego. Popołudniem wybrałam się do centrum aby spotkać się z M. i S. Niestety M. nie przyszła bo źle się czuła, aczkolwiek zastanawia mnie dlaczego wobec tego poszła na zajęcia z Zumby. Zadzwoniła do mnie jak już wróciłam do domu czy nie mam czasu. No ale nie po to przyjechałam do domu żeby pół dnia siedzieć na plotach. Z resztą wiedziała o tym dobrze... Zranione serce skutecznie podratowała S., Tyskie z sokiem malinowym (pite w naszej ulubionej "Piwniczce" oraz barmanka która poprosiła mnie o dowód! Od tamtej chwili czuję się cały czas o 5 lat młodsza Wygadałyśmy się sobie z S., zyskałyśmy jeszcze więcej humoru biorąc się za o jedno piwo za dużo i odholował nas mój D. Wieczorem zafarbowałam mojej mamie włosy a także udało się upiec Marchwiaka który jest według mnie najlepszym niskokalorycznym ciastem
We wtorek przeszliśmy się z moim chłopakiem na pobliski cmentarz gdzie spotkałam moją ukochaną ciocię z wujkiem i chrzestnym których nie widziałam od kilku lat. No i po powrocie i obiadku trzeba było wyjechać ale pocieszam się myślą że może rodzice odwiedzą nas jak już będziemy w Warszawie a to ma nastąpić już niedługo. Mam nadzieję, że Wam długi weekend również upłynął miło i że znaleźliście trochę czasu na refleksje związane z tymi których nie ma już wśród nas [*]
W Częstochowie miałam ze sobą aparat jednak zrobiłam tylko jedno zdjęcie. Czasami pluję sobie w brodę że wybrałam hybrydę bo kompakt byłby dobry aby zabrać go na spotkanie z kumpelą jednak z drugiej strony co robiłoby tak piękne wakacyjne zdjęcia? Może kiedyś będzie Nas stać na dwa aparaty. Na koniec chciałam Wam pokazać moje jesienne łupy.
Oto trzy sweterki zakupione w Rzgowie. Pierwszy pudrowy, drugi szary a trzeci camelowy.
Każdy z nich posiada fajne detale czyniące je wyjątkowymi.
Czapka jest obok tej którą kupiłam kilka lat temu w Zakopanem, moją ulubioną. Ciepła, w środku ma gumkę która powoduje że nie spada (w żadnym wypadku nie uciska głowy), ma kształt czapki krasnala (szukałam takiej w zeszłą zimę ale nie udało mi się takowej znaleźć więc kupiłam czarny niezbyt fajny beret) a zdobią ją pompon, srebrne nici i drobne koraliki. Czekam na zimny wiatr
Piżama sama w sobie nie jest atrakcyjna bo utrzymana w kolorze czarno-szarym, o prostym fasonie jednak możecie się pośmiać z nadruku
  • awatar Panna A: Dziękuję kochana :* A tak, czytałam, przykro mi z powodu Twojej babci :(
  • awatar Ann ♥: kochana wiem jak to jest jak się jedzie do rodzinki w odwiedziny :) też byłam w zeszły weekend ! a ciuszki śliczne, szczególnie ten sweterek z kokardkami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tyle słyszałam o tym że fryzjerka potocznie mówiąc spaprała komuś fryzurę. Niestety dwa dni temu ja również padłam ofiarą nieprofesjonalnej ręki. O ile wyprostowane włosy prezentowały się super, dziś po umyciu ich się rozpłakałam. Włosy sterczą mi na wszystkie strony a grzywka jest w opłakanym stanie. Mówiłam, że chcę jedynie lekkiego ścięcia końcówek i delikatnego wycieniowania jednak nożyczki za szybko się ruszały a po fakcie nie wiele mogłam zrobić. Obawiam się, że na gwiazdkę zamiast wymarzonych koturn i torebki będę musiała poprosić Dziadka Mroza o dobrą prostownicę i o eksploatowanie jej przed gwiazdką. Ja chcę znowu mieć włosy jak na zdjęciach!

W ubiegły weekend wybraliśmy się z moim D. nad jeziorko zwane Krubin które w lato jest oblegane (piasek umożliwia poczucie się jak na plaży ) a teraz rzecz jasna jego teren świeci pustkami. No może nie zupełnie bo natrafiliśmy na parę młodą i fotografa ale raczej nikt nie przyjeżdża się tam kąpać o tej porze roku. Pojechaliśmy może nie tyle sfotografować outfit bo w spodniach i butach śmigam bardzo często (jedynie płaszczyka nie widzieliście) ale raczej popstrykać zdjęcia bo jak się ostatnio przekonałam, nie tylko ja lubię fotografować wszystko dookoła Krubin zdecydowanie wolę jesienią kiedy nie ma tłoku i można w ciszy postać na pomoście oraz patrzeć jak wiatr muska delikatnie wodę.
Panna Młoda była swoją drogą odważna. Ja na jej miejscu bym zamarzła. Uwierzcie, że oni nie tylko tam stali i chodzili ale np. leżeli
Ubrałam się tamtego dnia w to co miałam pod ręką czyli moją ukochaną czerń. Na zdjęciach tego za bardzo nie widać ale mimo że wszystko jest tego samego koloru to jednak w różnych odcieniach. Bluzka ma wycięcia na ramionach dlatego miałam je lekko odkryte.
Bluzka - Sabra
Koszula - USA
Spodnie - No name
Kapcie - Deichmann
Pierścionek - Prezent komunijny
Kolczyki - Przewlekany: No name; Metalowe - H&M
Płaszcz - No name
Torebka - H&M
Buty - Deichmann
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jak wspominałam, po pracy mojego D. udaliśmy się do Warszawy oglądać pokój do wynajęcia. Spotkała nas jednak bardzo niemiła sytuacja której nikomu nie życzę. Z racji tego że do Warszawy (do samego wjazdu, nie do centrum) jedziemy ponad półtorej godziny, dzwoniąc do Pana X powiedziałam specjalnie jaka jest sytuacja. Że jesteśmy zdecydowani i że nie chcemy aby nas spotkało coś takiego że jak będziemy w drodze albo na miejscu to nam powie że ogłoszenie jednak nieaktualne. Facet wydawał się bystry i mu wszystko odpowiadało więc umówiliśmy się na telefon kiedy będziemy jechać. Udaliśmy się w drogę gdzie złapał nas deszcz. Jechaliśmy z wyeksploatowanymi wycieraczkami (nie wiedzieliśmy że aż tak źle pracują - dawno w deszczu nie jechaliśmy więc nie zdążyliśmy kupić nowych) i naruszonymi amortyzatorami (mechanik wolny po Wszystkich Świętych). Dzwoniłam do gościa ale nie miał zasięgu. Później zadzwonił że jak nie dotrzemy na 18.30 to się spotkamy o 20 bo ma "spotkanie z klientem". Było jasne że nie damy rady na tę wcześniejszą godzinę. Po jakimś czasie wjechaliśmy wreszcie do Warszawy. Jechaliśmy z nawigacją w której Pan Edzio za wolno mówił (mówił żeby skręcić już po fakcie a grafika mu towarzysząca też nie była szałowa) i objechaliśmy kółeczko bo nie wjechaliśmy w tę uliczkę co trzeba było. Okazało się, że blisko jest stadion Legii. Później wpakowaliśmy się na parking gdzie był dosłownie samochód na samochodzie wobec czego musieliśmy wyjechać stamtąd (to był parking prawie pod blokiem) i znów zrobić kółeczko. Robiąc kółeczko dowiedzieliśmy się że jest mecz dlatego tyle aut wszędzie stoi. W końcu za 3 lub 4 razem udało nam się zaparkować na dziko i wyszliśmy z auta. Była jeszcze prawie godzina do spotkania a chciało mi się siusiu więc poszliśmy poszukać stacji CPN a później wróciliśmy pod blok i jakieś 20 minut przed czasem zadzwoniłam do Pana X i powiedziałam że jesteśmy pod klatką. I wtedy usłyszałam to co powoduje że jestem *** do dziś. Pan X powiedział że miał do nas zadzwonić bo przed chwilą (?!) było dwóch chłopaków i dali mu zaliczkę i to im wynajął ten pokój i że mu przykro. Ja w szoku wydusiłam z siebie jedynie że przecież się umawialiśmy, że my z Ciechanowa jechaliśmy. Później się tłumaczył (na mój koszt bo to ja dzwoniłam) więc zakończyłam rozmowę. Przykro mu? Przecież ja mu wszystko objaśniłam! Rozum mu odjęło? Wiedział że jedzie zdecydowana para, nie wiem, myślał że od nas zaliczki nie dostanie? Skoro mu tak na kasie zależało to mógł powiedzieć a byśmy mu zaliczkę na konto przelali Powiedział jak byliśmy pod klatką że on castingów nie robi tylko wynajmuje pokój jak się ktoś zgłosi. To tym bardziej, po co umawiał inne osoby? Po co nas fatygował? Obawiam się że nas umówił na 20 bo właśnie inne osoby oglądały ten pokój. Taki był słowny. Pomijam już fakt że w ogłoszeniu pisał że szuka do pokoju dwóch dziewczyn lub pary a wynajął w końcu chłopakom którzy zgłosili się jako ostatni. I tak oto wydaliśmy na darmo 80 zł na gaz, poświęciliśmy na wszystko jakieś 4, 5 godziny, a ile się denerwowaliśmy to już nie wspomnę. A Panu X było przykro. Nie wiem co zrobił z inteligentnym facetem z którym gadałam rano przez telefon.
 

 
Minęło 12 dni odkąd testuję zestaw do stylizacji brwi firmy e.l.f. - http://alledrogeria.pl/product.php?id_product=144 Nic się nie zmieniło i nic zapewne zmianie nie ulegnie dlatego postanowiłam napisać jego recenzję.
Pudełeczko jest bardzo poręczne. Zgrabnie trzyma się je w dłoni a od wewnątrz posiada lustereczko co jest pomysłowym i praktycznym rozwiązaniem.
Po otwarciu kompaktu czekało mnie zaskoczenie. Myślałam bowiem że po prawej stronie jest wosk a po lewej puder a okazało się, że jest na odwrót.
Byłam gotowa zacząć czytać czy jest możliwość zwrotu nienaruszonego produktu jednak odpaliłam najpierw youtube i ku mojemu zdziwieniu dziewczyny nakładały wosk i puder a ich brwi pozostawały ciemne. Także sprzęt poszedł w ruch i okazało się, że to prawda Skośną końcówką nakłada się wosk aby nadać brwiom pożądany kształt a następnie zaokrągloną końcówką nakłada się puder aby przykryć wosk i pouzupełniać luki. Po każdym użyciu myję pędzelek w ciepłej wodzie z mydłem a raz na tydzień postanawiam go dezynfekować chemią - http://alledrogeria.pl/product.php?id_product=192
Jeśli chodzi o efekty jestem bardzo zadowolona. Niestety odziedziczyłam po mamie rzadkie brwi i proste rzęsy dlatego muszę się "napracować" aby moje spojrzenie miało jakiś wyraz. Ten zestaw daje zupełnie inny efekt niż nakładane przeze mnie wcześniej cienie. Proszę o wybaczenie mi beznadziejnych zdjęć oka z bliska ale niestety postawić aparatu nie miałam gdzie aby było dobre światło a ręka to nie to samo co coś stabilnego, wiadomo.
Moje brwi bez żadnych wspomagaczy...
Po nałożeniu na nie wosku. Tak, wtedy są rude.
I efekt końcowy.
A na tym zdjęciu proszę zwrócić uwagę wyłącznie na to jak wyglądają podrasowane brwi a nie na moją buzię Jestem bowiem na tym zdjęciu zmęczona, grzywa odsłania pół czoła, jedno oko wydaje się mniejsze od drugiego i na dodatek lekko ścisnęłam usta No ale brwi macie
Poza tematem to moje włosy były dziś u fryzjerki Są wycieniowane łącznie z obcięciem końcówek, i niebawem będą zafarbowane na kolor poniżej, gdyż z ombre hair zrobiły mi się zdecydowanie odrost hair Dzisiaj jedziemy do Warszawy oglądać pokój do wynajmu. Proszę o trzymanie kciuków
  • awatar mala0727: dziękuję :) ja mam brwi akurat, choć dość szybko odrastają ale polecę osobom z brwiami podobnymi do Twoich :P
  • awatar Pani-Bożenek: Ale naprawdę masz ich mało, ja za to mam w nadmiarze...
  • awatar Pani-Bożenek: wow
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak już wcześniej wspominałam, mam do sprzedania buty i portfel.
Buty zakupione były w pawilonie obuwniczym. Miałam je na sobie raz na ślubie kościelnym.
Kolory: Granat i szary (odrobinę jaśniejsze niż na zdjęciach)
Materiał: Eko zamsz
Rozmiar: 38
Długość wkładki: 25 cm
Platforma: 1 cm
Obcas: 9 cm
Znaki charakterystyczne: Zapinane na zamek z tyłu, paseczki mają ukryte gumeczki aby lepiej trzymać stopę
Dowód że były tylko raz używane. Jak widzicie kwiatuszki na podeszwie są w ogóle nie naruszone.
Cena: 40 zł
Koszt przesyłki: 12 zł

Portfel jest z Avonu. Sprzedaję ponieważ zamówiłam go omylnie zamiast innego portfela na prezent a szkoda było go zwracać, w końcu jest w modnym złotym kolorze. Nie używany. Przepraszam ale jedną fotkę obrócił mi imageshack...
Nazwa katalogowa: Portfel Caitlyn
Kolor: Złoty (na zdjęciach kolor przekłamany, sugerujcie się zdjęciem lakieru do paznokci który wyszukałam)
Materiał: PVC, polpoliamid
Wymiary: dł-13,3 cm, szer-10 cm
Opis: Portfel z przegrodą na drobne oraz przegrodą na bilony, wizytówki itp.
Tutaj w opakowaniu na dowód, że jest z Avonu.
A taki jest jego rzeczywisty kolor:
Cena: 10 zł
Koszt przesyłki: 4 zł

Wysyłam oczywiście poleconym priorytetem.
Gdyby ktoś z Was byłby zainteresowany, proszę o pw lub kontakt mailowy: ola_kosmetyki@interia.pl
  • awatar Paula_18: z malego do duzego jeszcze ujdzie ale na odwrot to wyobrazam sobie ze to musial byc szok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Na przekór trendom, nie przybyło mi ostatnio nic kobaltowego, butelkowo - zielonego czy burgundowego. Otaczają mnie za to brązy. Nie przypominam sobie abym miała w szafie brązowe ubrania, natomiast lubię dodatki w tym kolorze i różnych jego odcieniach.
Cierpiałam na brak porządnego obuwia jesiennego. Stałam się nabywczynią tych oto kozaków z Deichmanna (http://www.deichmann.com/PL/pl/shop/damskie/damskie-buty-damskie/00006001063105/kozaki%20damskie.prod?r=5&;c=3&filter_size=all&st=PRODUCT&filter_cat=damskie/damskie-buty-damskie). Polowałam na sztyblety lecz nie mogłam znaleźć dobrych jakościowo a te kozaki od razu wpadły mi w oko więc je kupiłam. Klamerki cicho brzęczą kiedy chodzę i czuję się jak Strażnik z Teksasu Nie jestem pewna czy mogę je zaliczać do Biker Boots...
W kamiennicy w której mieszkamy panuje straszny chłód. Mimo że palimy w piecu, strasznie ciągnie od podłogi wobec czego musiałam się też zaopatrzyć w ciepłe kapcie. I tak padło na papucie w stylu Emu które są przeuroczo ozdobione. Szkoda tylko że po ubiciu się futerka wewnątrz, okazało się że podeszwa nie jest taka gruba jak na zewnątrz tylko to atrapa... No ale na jesieni zdadzą egzamin.
Ostatnimi czasy zachciało mi się również czekolady na paznokciach. Ponieważ ta seria lakierów Bell mi odpowiada (pisałam o niej tutaj - http://alex-ro-lifestyle.blogspot.com/2011/10/kosmetykow-ciag-dalszy-czesc-ii.html), ze sklepu wyszłam z buteleczką o numerze 415.
Tradycją jest to że jesienią i zimą lubię otaczać się pięknie pachnącymi świecami. Moje ukochane to te z Ikei (http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/80109812/) pachnące ciasteczkami i ciastami. Ta ze zdjęcia, pierwsza naruszona z trójpaku niestety już się wypaliła

W zależności od czasu i budżetu pozwalam sobie nieraz na różne szaleństwa w kuchni (czytaj - coś innego niż tylko śniadanie/obiad/kolacja). Już jakiś czas temu była ku temu okazja gdyż mój D. miał imieniny więc upiekłam jego ulubione ciasto czyli sernik który uwieńczyłam polewą o smaku gorzkiej czekolady. Poszłam na łatwiznę bo zrobiłam ciasto pudełkowe ale u siebie w kuchni nie miałam innego wyjścia. Solidny sernik na kruchym cieście robię raczej w swoim rodzinnym domu gdyż rodzice dysponują mikserem o dużej mocy. Mój nie nadaje się do tradycyjnego twarogu tylko kremu twarożkowego.
Planuję niebawem sprzedać buciki zamszopodobne, letnie, na obcasie oraz złoty portfel z Avonu. Zdjęcia wstawię na dniach.
  • awatar Panna A: Dziękuję dziewczyny :*
  • awatar mala0727: lakier ma bardzo ładny, jesienny kolor :]
  • awatar tiramisu: też muszę sobie kupić ciepłe kapcie! Uwielbiam świeczki z IKEI:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chyba większość kobiet tak ma, że uwielbia swoje torebki, buty czy biżuterię a kiedy kupi coś nowego, to nadmiernie to eksploatuje. Ja cały czas pamiętam o wszystkich skarbach biżuteryjnych z mojej komódki jednak ostatnimi czasy nie rozstaję się z bransoletkami, pierścionkami i kolczykami z wakacji, z Dębek. Cieszy mnie fakt że posiadam coś, czego nie zobaczę u innych napotkanych osób. Lubię oryginalność i często zdarza się że ciągnie mnie do czegoś kompletnie innego niż do tego co jest na topie. Zdjęcia robione w Dębkach w niezbyt korzystnym świetle, oprócz jednego. Na paznokciach mam lakier Golden Rose Paris 217. Oto moje cudeńka:
Wczoraj była pełnia Próbowałam uchwycić księżyc i niestety na żadnym ze zdjęć nie uzyskałam na nim ostrości... ale o dziwo to zdjęcie bardzo mi się spodobało.
Dzisiaj dzień odbierania paczek Przesyłki odebrał mój D., do mnie przyszła paczka z alledrogeria.pl a na koniec dostałam smsa z informacją że w paczkomacie czeka Avon
Zamówienie na alledrogeria.pl składałam zaledwie 2 dni temu także przesyłka ekspresowa! Zawartość: Pędzel do różu, płyn do mycia pędzli, róż i zestaw do stylizacji brwi. Na razie testowałam ostatni produkt i jestem wniebowzięta Jak wszystko trochę potestuję, na pewno zrobię recenzje. Poniżej daję linki gdyby ktoś chciał zakupić te rzeczy:
Płyn: alledrogeria.pl/product.php?id_product=192
Pedzel: alledrogeria.pl/product.php?id_product=193
Zestaw: http://alledrogeria.pl/product.php?id_product=144
Róż: http://alledrogeria.pl/product.php?id_product=17
  • awatar PaniCzarna: Bardzo podoba mi się bransoletka z drugiego zdjęcia,oraz pierścionek z czwartego :)
  • awatar Roodie: pierscionki masz świetne!
  • awatar mala0727: zaciekawił mnie ten zestawik do brwi ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wróciłam. Nie wiem jak u Was, ale u mnie spadek temperatury był diametralny. Jeszcze niedawno było tak ciepło, że chodziłam na krótki rękawek a jeśli coś na siebie narzucałam to wybierałam cienki sweter lub marynarkę. Aż tu nagle pewnego dnia rano termometr pokazał 5 stopni. Na dzień dzisiejszy jest tak zimno że chyba zacznę chodzić w moim trenczu i skórzanych rękawiczkach... Jak widać na zdjęciu, mojemu fotografowi zatrzęsła się ręka... Ostatnie tchnienie lata:
Narzutka - Kupiona u taty D.
T-shirt - House
Spodnie, Tenisówki - No name
Torebka - H&M
Kolczyki, Pierścionki - Pamiątki z Dębek
Lakier - Miss Sporty Clubbing Colours 311

I outfit kiedy jeszcze było bardzo ciepło. Bluzka brzydko pomarszczona bo akurat się ruszałam ale ze wszystkich zdjęć na tym wyszłam w miarę fotogenicznie.
Bluzka - No name
Spódnica maxi - H&M %
Buty - Boti
Torebka - H&M
Kolczyki, Pierścionki - Pamiątki z Dębek
Lakier - Sensique Candy Colours 210
  • awatar magda2207: zima :/
  • awatar Roodie: ta narzutka jest MEGA!
  • awatar mala0727: jeszcze letnio gołe stopy chciałoby się takie ciepełko znów na zewnątrz teraz ciepło daje koc i herbata :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›